Przytulanka


Sławomir Bobola



Art & Science
Universität für angewandte Kunst Wien
Kazimierz Dolny - Wiedeń
2014 2015








(...)
nie jest bezwstydna,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;

Paweł z Tarsu (5458). Biblia Warszawsko - Praska: Pierwszy list do Koryntian, 13:5.
(K. Romaniuk, Przekł. 1998). Warszawa, Wydawnictwo Towarzystwo Biblijne w Polsce.




(...) wielokrotnie byliśmy razem w Cortonie, gdzie była szkoła letnia którą Krzysztof organizował, i jak to we Włoszech, ten budynek jest… zbudowany jest z kamienia, i podłogi są kamienne; i popołudniami na ogół, jak to też we Włoszech, drzemaliśmy, a potem wstawaliśmy. I ja słyszałem (z reguły mieszkaliśmy na tym samym piętrze), taki t u p o t chodaków Krzysztofa, który chodził. No i kiedyś nie wytrzymałem, wyszedłem z pokoju i pytam go się: - co tak chodzisz? A on mówi: - Bo myślę; ja mówię, - a o czym myślisz? (...) I to jest ta odpowiedź: - A jeżeli Święty Paweł kłamał?

Król, M. (2013). Dyskusja o Krzysztofie Michalskim, pt. "Filozof, który zmieniał przestrzeń". Warszawa, producent; Kurhaus Publishing, Instytut Spraw Publicznych, Fundacja im. Stefana Batorego. Nagranie audiowizualne. Pobrano: 2014, luty 14. Źródło: https://youtu.be/tTMlHb5lFIE



b.d.

Miłość. Miłość matki. Miłość wieczna. Miłość ojca, Miłość rodziców. Miłosna gra. Miłość fizyczna. Miłość psychiczna. Miłość duchowa. Miłość braterska. Miłość iluzoryczna. Miłość dziecka. Piosenka miłosna. List miłosny. Wiersz miłosny. Sztuka miłości. Miłość z przypadku. Miłość z przeznaczenia. Rozkosz miłosna. Ból miłosny. Miło. Miła. Mili. Miły. Miłość na zawsze. Przygodna miłość. Brak miłości. Miłosierdzie. Miłość do Boga. Miłość do bliźniego. Miłość do kobiety. Miłość do zwierząt. Miłość siostry. Miłość z pożądania. Miłość dworska. Miłość od pierwszego wejrzenia. Ballada miłosna. Miłość biologiczna. Miłość wiedzy. Miłość do pieniędzy. Miłość do bólu. Film miłosny. Miłosna opowieść. Miłosna historia. Miłosne wyznanie. Miłosne wspomnienia. Miłość siebie. Miłość Ciebie. Miłościwy. Miłośnie. Miłostki. Miłostka. Miłość na całe życie. Miłosny związek. Miłość jedyna. Jam jest miłością. Miłość rycerska. Miłość demoniczna. Stracona miłość. Walka o miłość...

Bobola, S. (b.d.). Dziennik, niepublikowany rękopis.



Miłość: jak wiele jest jej postaci, jak róże są wszystkie te strony, wszystkie te momenty życia, do jakich odnosimy to słowo. Głupotą byłaby próba sprowadzenia ich do wspólnego mianownika.

Michalski, K. (2007). Płomień wieczności. Eseje o myślach Fryderyka Nietzschego. Kraków, Wydawnictwo Znak.



14.06.14

Dziś dzwoniłaś, twój głos niczym melodia, światło, ciepło. Ja mówiłem do Ciebie czule i spokojnie.

Bobola, S. (2014, Czerwiec 14). List do ukochanej, niepublikowany rękopis.



b.d.

- pisanie o miłości to pisanie (...) Pisanie otwarte. Gdzieś się zaczyna: - tu i teraz (KD 14.II.15) - i gdzieś się (s)kończy. W tym sensie otwarte - nie zamknięte. Ten tu pozorny "początek" i tamten nie doszły jeszcze nie dokonany i równie pozorny "koniec"; to nie początek i koniec w znaczeniu potocznym, trywialnym: jak mecz czy inna gra, która "zaczyna się" i "kończy", gdzie wynik jest policzalny. (...) Autor niniejszej pracy, nie zakłada pojęć początku i końca, oraz płynących z nich: potocznych i trywialnych sensów, nadmienionych wyżej.



JULIA: Czymże jest nazwa? To, co zowiem różą,
Pod inną nazwą równie by pachniało

(...)

ROMEO: Na skrzydłach miłości
lekko, bezpiecznie mur ten przesadziłem,
Bo miłość nie zna żadnych tam ni granic

Shakespeare, W. (1599). Romeo i Julia (J. Paszkowski, Przekł. 1913). Kraków, Wydawnictwo Gebethner i Wolff.



Róża to kwiat
albo imię umarłej dziewczyny

Różewicz, T. (1947). Niepokój: Róża. Kraków, Wydawnictwo Przełom.



EINSTEIN: Nie wiemy, czy nasze ambitne poszukiwania doprowadzą kiedyś do przyjęcia ostatecznego systemu. Sam jestem skory sądzić, że odpowiedź brzmi nie.

Einstein, A. (1936, Marzec 5). Pisma Filozoficzne: Fizyka a rzeczywistość (K. Napiórkowski, Tłum. 2001). Warszawa, Wydawnictwo Altaya.



FEYNMAN: Po pierwsze, nie znamy jeszcze wszystkich podstawowych praw fizyki istnieją stale rozszerzające się granice naszej niewiedzy.

Feynman, R. (1936). Sześć łatwych kawałków (Z. Królikowska, Tłum. 1998). Warszawa, Wydawnictwo Prószyński i Ska.



22.II.15

Jak tedy pisać ? Skoro praca nie ma "początku" i "końca" - nie może mieć też wstępu, rozwinięcia..., (środka)..., zakończenia... Otwartość, czyli brak zastanych reguł - rzuca nas "gdzieś dalej", "gdzieś indziej" (gdzie? - nad rzekę - Wisła, KD 22.II.15) - w tekst (pisanie czytanie), czy poza niego... [Do siebie/ciebie się zwracam]. Pamięć, uczucia. To tytułowa miłość rozrywa wszelkie zasady (początek, rozwinięcie...), reguły (a+b=c), maniery ("nad rzekę" - romantyzm), style (pisać w jednym stylu jak(o) kto?). [Pod jej wewnętrzną mocą (nawet) logika - królowa nauki - pęka]. I co się dzieje: popatrz - miłość - rozrywa otwartość (!) Co to jest zdekonstruowana otwartość ? Zamkniętość ? Otwarta, otwartość ? Odsyła (wyrzuca) nas gdzieś dalej, gdzieś indziej... Nie tu i teraz - gdzieś tam... Miłość pulsuje (gdzieś) poza tekstem - słowami - dlatego każde pisanie "O miłości" - odsyła poza tekst - a tym samym (będąc tego świadom) (zo)stawia podmiot piszący o miłości w krytycznej (tragicznej) sytuacji. Wyobraź(my)sobie pustynię - kartka papieru, piasek (rozsypany) alfabet, woda - miłość (której nie mamy) - fatamorgana. Roję.



Słowo mówi mniej, niż chcielibyśmy zakomunikować – ale fakt, że nie sposób wygnać z życia nieporozumień, wskazuje na to, iż nie chodzi tu o zaledwie niedoskonałość techniczną, lecz o najpierwotniejszy paradoks języka, komunikowania siebie; słowa zdradzają niewiele, ponieważ tkwi w nich zbyt wiele treści; niezależnie od tego, co mówimy, o czym mówimy, nasze słowa wyrażają nie tylko to, co chcielibyśmy zakomunikować. W ich głębi ukryty jest inny świat, świat niekomunikowany, który słowom tym nadaje życie. Oczywiście możemy wygłaszać uwagi na temat tego świata, lecz w ten sposób nie zlikwidujemy go, jedynie nieco poszerzymy jego granice, przesuwając trochę horyzont, którego i tak nigdy nie osiągniemy.

Földényi, L.F. (2011). Melancholia, (R. Reszke, Tłum. 2011). Warszawa, Wydawnictwo KR.



b.d.

Jestem sam. Sam z innymi.



b.d.

Naznaczmy dwa podmioty. Podmioty piszące, piszące te słowa (pracę), piszące o miłości:

1. Ja. Podmiot kochający. Podmiot miłujący. Podmiot intymny. Podmiot piszący wiersze, podmiot wzdychający. Podmiot łkający, owładnięty resentymentem, wspomnieniami. Podmiot cierpiący, owładnięty szałem. Podmiot skazujący się na wygnanie, samotność... Podmiot rojący sobie śmierć. Podmiot marzycielski, fantasmagoryczny. Podmiot chory, wracający wciąż do tego samego: - do siebie ? - do miłości ? - do ciebie ? Podmiot w miłości. Wewnątrz miłości. W otchłani miłości. Podmiot miłość. Przeżywający miłość - jako moje, jedyne, niepowtarzalne. (Partykularne?) Podmiot emocji. Podmiot pragnień. Żądz. Podmiot subiektywny. Podmiot w sobie.

2. Ja. Podmiot piszący o miłości. Czytający o miłości. Podmiot myślący o miłości. Podmiot co nasłuchuje historii o miłości. Podmiot notujący aforyzmy o miłości. Podmiot szukający miłości w literaturze, kinie, nauce. Podmiot analizujący miłość, podmiot (de)konstruujący miłość. Podmiot słuchający piosenek o miłości, wysłuchujący zwierzania ludzi o miłości. Podmiot pytający: czym jest miłość ? Podmiot szukający odpowiedzi na pytanie: czym jest miłość ? Podmiot "na miłości". Na zewnątrz miłości. Podmiot obiektywizujący. Podmiot patrzący na własną miłość, przez pryzmat historii dyskursów, "o miłości". Podmiot uniwersalizujący miłość.

Jest jeszcze trzeci podmiot.

3. Ty.



b.d.

Łkam dyszę tra... płaczę, wyję ślinie się dygocę, tracę oddech duszę się wydobywam przy tym odgłosy z mego ciała których nigdy wcześniej nie słyszałem, nie znałem. Leją się łzy, ślina tryska, z nosa śluz kapie na podłogę (czy to jeszcze ziemia?). Nie ma Cię, czy (to) ja jestem ? Czy ktoś (ty) jesteś tu ? Nie ma Cię, nie ma nikogo. (...) Wije się, konwulsje, płacz, wycie, łkanie dziwne deklamowane słowa w jęku, jodłowanie smutku, ból, szarpanina, nerwy... (...) rozpływam się we własnych (czy twoich) wydzielinach - śluz/żal. Ryk, rozpacz (...) Rozwalony, rozżalony, połamany, podziabany, rozsypany, rozpływający się, tracący oddech, tracący kształt. Dym. Nie potrafiący pisać. Jęczenie, biadolenie. Chorowanie.



(...) To, co my nazywamy stworzeniem świata, jest swego rodzaju kosmiczną nierównowagą, kosmiczną katastrofą. Rzeczy istnieją z przypadku. (...) Czy miłość nie jest dokładnie czymś takim, jak ta kosmiczna nierównowaga ? Zawsze denerwowało mnie gadanie w stylu: “Kocham Świat”, “Miłość jest wszystkim”. Nie lubię świata. Sam nie wiem dlaczego... W zasadzie, to jestem gdzieś pomiędzy: “nienawidzę tego świata” albo “jest mi on obojętny”. Lecz cała rzeczywistość, jest jaka jest jest bez sensu, jest gdzieś poza nami. Mam to gdzieś. Miłość jest dla mnie aktem wyjątkowo brutalnym. Miłość nie znaczy “Kocham was wszystkich”. Miłość znaczy, że jeśli coś wybieram, to jest to wybór przeciwny tej zasadzie nierówności. Nawet jeśli byłaby to jakaś drobna rzecz, wrażliwa osobowość. “Kocham Cię ponad wszystko”. W takiej formie, miłość jest złem.

Žižek, S. (2005). Žižek!. Produkcja: Hidden Driver, reżyseria: Astra Taylor. Tłum.: S. Bobola (2015). Nagranie audiowizualne. Pobrano: 2014, luty 14. Źródło: https://youtu.be/hg7qdowoemo



08.09.12

Leżę nago w łóżku
(...)
i czuje brak
ciebie
i to boli
i tak masz racje
potrzebuję
miłości

G.G. (08.09.12). Prywatna korespondencja.



07.IV.15

Dzisiejsze (2015/5775) różnice poglądów i przekonań ideologiczno /religijno/racjonalnych, budzące powszechne dyskusje/spory/wojny, w zależności co do natury-kultury obozantów; upatruję w miłości do własnych racji/idei/wierzeń. W miłości ku Ja - Ja je ustanawiających. W miłości do własnych wyobrażeń-przekonań. Do bycia (z) nią. Do bycia-jej-wiernym. Do gotowości jej obrony i walki o nią. Wygląda na to, że jesteśmy "zbytnio" zakochani we własnych wyobrażeniach, rodzących racje i spory, co do natury wszechrzeczy. Powszechna dziś technokratyzacja, po części wynikła: z miłości do władzy, po części z miłości do wiedzy; spowodowała oddalenie się od natury, konstruowanie "nowej" natury, nazywanej dziś naturą 2.0. Przypomina mi to trochę hubę na drzewie. W tej perspektywie, zapominamy jak nasza natura (1.0 sic!), wpływa na naszą kulturę (wytwory: dom, pismo, robot), a ta "z powrotem" na naszą naturę. Na nas. Dla przykładu: 500~300 wieków mowy/oralności, w porównaniu do 100~70 wieków znaków/piśmienności, tworzy w zaokrągleniu zjawisko afazji. Przestajemy (powoli) umieć rozmawiać, dyskutować, prowadzić dialogi. Żywy dźwięk zastąpi martwy symbol.



SOKRATES: (...) Otóż kiedy doszli do liter, powiedział Teut do Tamuza: Królu, ta nauka uczyni Egipcjan mądrzejszymi i sprawniejszymi w pamiętaniu; wynalazek ten jest lekarstwem na pamięć i mądrość. A ten mu na to: (...) Ty jesteś ojcem liter; zatem przez dobre serce dla nich przypisałeś im wartość wprost przeciwną tej, którą one posiadają naprawdę. Ten wynalazek niepamięć w duszach ludzkich posieje, bo człowiek, który się tego wyuczy, przestanie ćwiczyć pamięć; zaufa pismu i będzie sobie przypominał wszystko z zewnątrz, ze znaków obcych jego istocie, a nie z własnego wnętrza, z siebie samego. (...) Posiędą bowiem wielkie oczytanie bez nauki i będzie się im zdawało, że wiele umieją, a po większej części nie będą umieli nic i tylko obcować z nimi będzie trudno; to będą mędrcy z pozoru, a nie ludzie mądrzy naprawdę.

Platon. (360 B.C.E). Fajdros, (W. Witwicki, Przeł. 1958). Warszawa, PWN.



22.V.15

Co zostaje Temu który nie-ma-już-nic, nic-już-nie-zostało? Nic? - Zostaje mu Ciało. Nic poza ciało? - Słowa? Jeśli słowo to ciało, to nie ma już nic, nic poza ciało; - ma ciało-słowo, czy też słowo-ciało. Jeśli jednak słowo to coś więcej, "coś" różnego od ciała, coś co symbolizuje ciało, (znaczy)... Odsyła poza ciało... - Ma coś więcej, coś więcej ponad ciało. Słowo. Gdy więc ciało znika, zostaje słowo? Czy słowo wraz z ciałem odchodzi? Jeśli słowo to ciało, to słowo odchodzi wraz z ciałem. Jeśli jednak, słowo to coś więcej niż ciało... Coś więcej... (coś co trwa niezależnie od ciała...) Zostaje mu coś więcej, coś dużo więcej... Słowo... Słowa.



(...) “Znajdujemy się teraz poza słowami”, pisze Abraham Lewin. A jednak – mimo wszystko – pisze. Pisze wręcz, że dookoła niego “wszyscy piszą”, ponieważ, “ogołoconym ze wszystkiego [skazanym Żydom] pozostają już tylko słowa.

Didi Huberman, G. (2012, Maj 9). Obrazy mimo wszystko, (M. Kubiak Ho Chi, Przeł. 2011). Kraków, Wydawnictwo Universitas.



Nienazwane mogę nazwać słowem
mogę nazwać ojczyzną
miłością złotem różą
mogę wołać albo milczeć

(...)

Różewicz, T. (2007). Nazywam milczeniem. Poezja, cz. 1, Utwory zebrane, tom VII. Wrocław, Wydawnictwo Dolnośląskie.



b.d.

(...) Jestem wycieńczony. Znużony. Zmęczony. Znudzony. Mam dość. Nie chcę już więcej. Nie chcę (już) miłości. Miłości nie. Nie miłości. Miłość. Przytłacza mnie, zasysa, wysysa, wyciska, pogrąża. Miłość, miłość, miłość... Mdli mnie... na myśl... na ideę... na to słowo. Mi... ehh. Nie proszę. (...) Pisze na skraju żalu, ignorancji, pogardy. Zdaje się jeszcze chwilka, i popadnę w siły otchłań czarną; teraz walczę, nie chcę poddać się bez walki - piszę. Dostrzegam słabość swoją, ułomność, głupotę. Jestem jej świadom, dlatego jeśli wybieram otchłań - świadomie, by świadomości tej się pozbyć. By wejść w "nie świadome", nie logiczne, by poczuć raz jeszcze miłość, jej piekło (...) I ta okropna ironia, pogarda, słowa nie godne czytania - pisania. Nie potrafię pisać. (...)



2 listopada. (1911)

Dziś rano po raz pierwszy od dawna znowu radość z powodu wyobrażenia noża obracanego w mym sercu.

Kafka, F. (1911). Dzienniki 1910-1923. (J. Werter, Przeł. 1993). Londyn, Warszawa; Wydawnictwo Puls.



17.V.2015

Tako więc jestem chory. Chory na miłość. Co to za choroba - pytam siebie (ciebie) od ponad roku, i nie jestem w stanie (mocy) dociec, zrozumieć... Prawdy... Czymkolwiek ona jest - a jest - bo odczuwam ją bezustannie, na co-dzień, w życiu. Jedyne więc co mogę, i co staram się czynić, to notować jej objawy (przejawy) - tj. diagnozować ją, co niniejszym, tworząc tą pracę - mam nadzieję iż czynię. Jakie więc są jej przyczyny, a jakie przejawy (skutki) ? Przyczyną jest tzw. wydarzenie psychiczne, afekt, w wyniku którego zostałem pozbawiony obiektu (mojej) miłości. Pisząc "pozbawiony" mam na myśli - brak, brak możliwości obcowania (obecności) z obiektem miłości. Tyczy się to wymiaru psychicznego (słowa, milczenie, sen...) oraz materialnego (dotyk, wspólne śniadanie, spacer...). Pisząc "obiekt miłości" mam na myśli konkretnego człowieka, którego miłuje. Objawy te, to permanentne, nieprzerwane - nawroty/powroty myśli o obiekcie miłości. Występujące, w nie dających się ujednolicić (zuniwersalizować) wydarzeniach, typu: przebudzenie się w nocy, podróż samochodem, spacer, odpoczynek.. Zdaje mi się (teraz), że ich wspólnym mianownikiem, jest brak sprecyzowanej (świadomej, tj. nastawionej na konkretny, postanowiony wolną wolą cel) aktywności psychofizycznej. Myśli te charakteryzują się swoistym sentymentem, melancholią, smutkiem; świadomością samotności i bezradności wobec powracających wciąż myśli - pomimo woli - by nie wracały one więcej, tj. woli zdrowia (uwolnienia się od objawów choroby). Jako iż, jak napisałem wyżej, nie wiem "co-to-za-choroba" (nie potrafię jej zrozumieć, zracjonalizować, przezwyciężyć), nie znam też leku, antidotum.



26.06.14

Wkładając Ci truskawkę do buzi. Wyciągając dla Ciebie pestki z melona. Słońce buchnęło południem, gdy zapytałaś: cicho, wesoło, gęsto; - Tu pod Rossmannem ? Pamiętamy, to było właśnie tam. Pieściliśmy się duszami.



To czego brakuje jednemu, nie istnieje ukryte w innym. Oto cały problem miłości.

Lacan, J. (1960–1961). Le Transfert: Livre VII. (G. Cormac, Trans. 2002; M. Barski, Przeł. 2015). Paris, Éditions Du Seuil.



To prawda, miłość jest słodka a jej brak zostawia po sobie gorycz. Ale ta gorycz nie jest po prostu smakiem pustki, zwykłym odczuwaniem braku (jak gorycz wywołana brakiem cukru w organizmie). Wręcz przeciwnie: ta gorycz jest symptomem choroby na wieczność, to piekąca świadomość rany, która nigdy się nie zagoi.

Michalski, K. (2007). Płomień wieczności. Eseje o myślach Fryderyka Nietzschego. Kraków, Wydawnictwo Znak.



b.d.

Widzisz, to był tylko sex.

Bobola, S. (b.d.). Prywatna korespondencja.



b.d.

Bo zdaje mi się że znalazłem... Jednak nie mam... tego. Ciebie. Znalazłem tego, kogo, czego nie ma !



SOKRATES: (...) Gdyby nas tak był słyszał jakiś przyzwoity, dzielny człowiek, a łagodnego usposobienia, który by albo teraz, albo kiedyś dawniej kochał kogoś takiego jak on sam, a myśmy mówili, jak to kochankowie awantury wszczynają o drobiazgi i zazdrośni są, i szkody kochankom przynoszą, to byłby z pewnością myślał, żeśmy się gdzieś między marynarzami wychowali, a żaden z nas nie widział, jak się przyzwoici ludzie kochają. Nie myślisz tak? Gdzieżby się on był z nami zgodził na te nagany Erosa!?

Platon. (360 B.C.E). Fajdros, (W. Witwicki, Przeł. 1958). Warszawa: PWN.



b.d.

Prawdo okrutna! Słodka! Wieczysta! Czuć ją cudownie... wśród bólu, ran, fałszu; och jak błogo jest upaść (...) Piszę krwią, kałem, śliną, piszę Sobą! (...) Jestem tu sam, dlatego piszę! Chcę to napisać jednym tchem. Wyzbyć się tego i móc znów ożyć (...) A zdaje mi się (...) że nie zdołam, że na zawsze jestem już potępiony! I że na zawsze będę już cierpiał.



Nastała noc: ocknęły się wszystkie pieśni kochających. I dusza moja jest pieśnią kochającego.

Nietzsche, F. (1883-85). Tako rzecze Zaratustra. (W. Berent, Przeł. 1995). Poznań, Wydawnictwo Zysk i Ska.



13.06.14

Pada deszcz, jest spokojniej, twój obraz jakby się rozpłynął (...) Mgła i wzrost opadów. Rosa na liściach, soczystość odczuć. Samotność. (...) Wzmógł się wiatr. Owiał ostatnie krople z liści drzew. Ich spadające uderzenia przypominają mi Ciebie. Dźwięk.



b.d.

S: - Wiesz co to jest miłość ?
J: - Wiem
S: - To co to jest ? Powiedz
J: - Nie ważne

(...)

- Ooo! Widziałem motyla tam za drzewem!

Bobola, S. & Nowakowski, J. (b.d.). Prywatna rozmowa.



15.IV.15

Wtulonym w Ciebie. Śpisz, a ja czuję: dobro, piękno, nie ma takich słów. Nigdy się tak nie czułem: tak dobrze i tak pięknie. Nigdy. Nie mogę zasnąć, nie mogę. I nie boję się - nie boję się już niczego. Wtulonym w Ciebie. Że to minie. Że minęło. Tam poczułem raj, - raj tu na ziemi.



Posłowie





Wybrałem posłowie, zamiast wstępu, byś ty mój drogi czytelniku, miał możliwość, wejścia weń, tj. słowa kolażu literackiego - najmożliwiej bezpośrednio. Tytuł pracy to "Przytulanka". Synonimy: mięciuch, gnieciuch, kołysanka, wolna. Przytulanka, to potoczna nazwa odnosząca się do piosenek - utworów muzycznych, których przewodnim motywem, treścią, jest miłość - doświadczenie miłości. Np. Glenn Medeiros - Nothing's Gonna Change My Love for You. Przytulanką, nazywa się też maskotki: misie, które służą małym dzieciom do - przytulania się weń. Zazwyczaj dziecko tuli się do misia, w trakcie zasypiania. W tle słychać Przytulankę. Przytulanka to forma leku nasennego. "Night has come; only now all the songs of lovers awaken. And my soul too is the song of a lover" (Nietzsche). Przytulanki muzyczne, charakteryzują się wolnym rytmem, harmonijną strukturą, ciepłą barwą dźwięków. Emanuje z nich swoisty romantyzm, sentymentalizm, lecz także egzystencjalizm - związany z doświadczaniem miłości. Przytulanka, kryje w sobie jeszcze jedno: ciało, cielesność. To istotne dla tej pracy, w której naznaczono iż miłość jest ucieleśniona. To klucz. Tu bowiem otwierają się wrota ogrodu Erosa. Czyż uchyliliśmy te wiodące ku Agape?

Miłość jest - oto teza tej pracy. Natomiast hipoteza, to pytanie czy my ludzie, jesteśmy w stanie ją zdefiniować, (do)określić. Argumenty za i przeciw, to treści cytatów, oraz treści własnego doświadczenia miłości; zapisane "razem", w formie kolażu literackiego. W pracy tej wydzieliłem trzy podmioty. Te słowa (posłowie), pisze podmiot nr II (patrz tekst), tj. podmiot obiektywizujący miłość. Podmiot szukający definicji miłości. Podmiot odpowiedzialny za hipotezę pracy. Podmiot nr I, to podmiot - kochający, subiektywizujący miłość. Podmiot werbalizujący własną miłość. Autor listów, pamiętników (…) Podmiot odpowiedzialny za tezę pracy. Podmiot nr III, to Ty. "O Tobie nie mogę nic więcej powiedzieć" - mówi nam podmiot nr I. Tu podmiot nr II, również się poddaje. Ale to nie konkluzja. W pracy tej występuje bowiem więcej podmiotów, są nimi wszyscy cytowani tu autorzy. Narrację pracy, oraz jej końcową konkluzję, buduje więc; rezonans pulsujących sensów, wydobywający się z poszczególnych bloków tekstu oraz miejsc pomiędzy nimi - zestawionych razem w ramach jednej kompozycji. Nazwanej "Przytulanka" - tj. piosenka o miłości.







Na koniec niechajże kochający przemówi! (Podmiot nr I).

Kochający mówi: Czuję się dobrze, objawy choroby miłosnej minęły, choć jeszcze wczoraj chciałem się zabić. Ciało moje jest samo. Bez ciebie. To boli. Jakże słodkim jest ciało twoje. Słowo twoje. Ich brak przyprawia mnie o smutek. To piękne, miłość przekrada się "tu" do języka - do ciała, co słychać, co czuć. Idea się ucieleśnia. Ciało napełnia się Ideą. Idea przyprawia mnie o dreszcz; czuję go, słyszę przyśpieszony dźwięk bicia serca. Cały się trzęsę, jakby mnie jakieś zimno-ciepło przeszywało.








* * *








.
Powrót | Back